poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 1

Wstałam z łóżka i udałam się do łazienki w celu wzięcia szybkiej orzeźwiącej kąpieli, zgarniając ze sobą po drodze jakieś ubrania z szafy. Szybko wyleciałam pod prysznic i odkręciłam wodę, jednak jak szybko weszłam tak szybko wyszłam, ponieważ woda była cholernie gorąca. Ustabilizowałam temperaturę cieczy i powoli wślizgnęłam się pod strumień wody. Po porannej toalecie, zeszłam na dół w celu upolowania czegoś na śniadanie. Już schodząc ze schodów zauważyłam dobrze znaną i nielubianą przeze mnie postać.
-O wstałaś już.-zapytał siedząc na wysokim krześle przy balacie. Czasami mam wrażenie, że on tu zamieszkał.
-Nie nadal śpię.-odpowiedziałam bez emocji.
-Ola lecę do szkoły!-Usłyszałam głos młodszej siostry z przedpokoju.
-Masz śniadanie?
-Emm yep mam. To pa!
-Na razie!-Krzyknęłam mając w buzi zrobioną przeze mnie przed chwilą kanapkę.
-Musisz taka być?-Zapytał upijając łyk swojej kawy.
-Si muszę.-odpowiedziałam nie odwracając się nawet i zaczęłam kroić pomidora na resztę kanapek, które miałam uszykować, bo ktoś musi wkońcu nakarmić tą husarie w domu.
-Pamiętasz jak było kiedyś?-Wstał z krzesełka i stanął obok mnie, opierając się rękoma o blat. Nie odpowiedziałam-A może nie chcesz pamiętać hmm? Byliśmy przyjaciółmi prawie najlepszymi, a potem twój dziadek...
-Odwal się od mojego dziadka!-Powiedziałam szorstkim głosem, grożąc mu nożem, ale jego nawet to nie wzruszyło, tylko uśmiechnął się i spuścił wzrok na moją rękę w której trzymałam ostrze. Dobrze wiedziałam o czym myśli.
-Kiedyś też mi tak groziłaś, fakt nie miałaś wtedy noża, ale łopatkę.-mówił to wszystko z uśmiechem, wiedziałam, że chce wzbudzić we mnie litość...

Idąc koło domu państwa Gałczyńskich z daleka można było usłyszeć dwójkę około 6 letnich dzieci bawiących się w piaskownicy i śmiejacych się na cały głos. Nie zwracali uwagi na przechodniów, którzy patrzyli na nich z uśmiechem.
-Ej rozwaliłeś mój zamek!-Krzyknęła oburzona dziewczynka do swojego starszego o 2 lata rówieśnika.
-Nie dramatyzuj, zrobimy nowy!-Odparł wesoło chłopczyk.
-Ale ja nie chce nowego!-Rówieśniczka założyła ręce na klatce.
-Dobrze zbuduje ci taki sam.-powiedział znudzony i wziął do ręki jej grabki, po czym rozpoczął budowę nowego zamku.
-Ale on jest inny!-Stwierdziła 5 latka gdy jej kolega już skończył.
-To niech ci go twoja kochana siostra odbuduje bo ja nie potrafie!-Powiedział lekko zdenerwowany chłopiec.
-Odczep się od mojej siostry!-Przełożyła mu małą łopatkę do klatki piersiowej. Ciągle się kłócili, praktycznie pierwsze ich spotkanie zaczęło się kłótnią, ale nie mogli wytrzymać bez siebie ani jednego dnia...
__________________ ~*~____________________
Przybyłam! Dość szybko jak na mnie ;D Tak wiem krótki -_- co tu jeszcze mogę napisać chyba to już wszystko co mam do powiedzenia :> aaaa już wiem co chciałam napisać :D brak imienia i nazwiska nie jest pomyłkom, ale myślę że każdy domyśli się o kogo chodzi :)
5 KOMENTARZY----> NASTĘPNY ROZDZIAŁ!!!

4 komentarze:

  1. Jejuuu.. to nie jest gówno a to jest MEGA! *.*.*.*.*
    Kocham tego bloga bosko się zapowiada i jest Mario jejaaaaaaaa<:
    Czekam na nowy oby był tak samo szybko bardzo dobrze ci idzie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ejj. Mam specjalnie sama napisać 5 komentarzy? Xdd
    Z rozdziału jestem na maksa zadowolona ♥♥
    Talent masz, nic nie potrzeba :D
    Eee tam ; p. Że krótki haha xd. Ale szybko dawaj mi nexta ♡♡ weny *o*

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudo :D czekam na następny!
    i zapraszam do siebie na Victora Valdesa :)
    Liczę na opinię
    http://por-mil-anos-mas.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń